Niezwykła legenda o Liczyrzepie i Błędnych Skałach

Niezwykłe kształty głazów w Górach Stołowych wspaniale pobudzają wyobraźnię - i nic dziwnego że przez wieki ludzie zastanawiali się, jakim cudem powstał tak fantazyjny, a przecież naturalny labirynt Błędnych Skał. Zanim za sprawę na poważnie wzięli się naukowcy, miejscowi zdążyli wymyślić szereg magicznych opowieści. Najważniejsze z nich nieodmiennie mówią o Liczyrzepie - sudeckim Duchu Gór, pogańskiego władcy i boga. Poniżej jedna z wielu wersji tej barwnej legendy.

Dawno dawno temu, kiedy na Dolnym Śląsku prasłowiańskie wierzenia ścierały się z nową potęgą chrześcijaństwa, w miejscu dzisiejszych Błędnych Skał stałą piękna, dumna góra. Gładki, potężny masyw piaskowca wyraźnie odcinał się na tle lasów oraz innych wzniesień, więc okoliczni mieszkańcy właśnie tutaj składali ofiary i odprawiali rytuały ku czci rozmaitych bóstw i bożków. Po należną daninę aż spod Śnieżki przybywał również Liczyrzepa, obdarzając chłopów z Czermnej, Radkowa, Nachodu i pozostałych wsi takimi łaskami - i klątwami - na jakie w oczach Karkonosza zasłużyli.

Którejś wiosny, kiedy z górskich szczytów znikały już najmniejsze resztki śniegów, a na rozległych łąkach porośniętych soczystą trawą spokojnie pasło się bydło, Duch Gór zjawił się jak zwykle by odebrać swoją daninę. Zdziwił się niepomiernie, gdy na ołtarzu zamiast kadzideł, owoców i ofiar ze zwierząt ujrzał jedynie dwie skrzyżowane deski. Liczyrzepa postanowił osobiście sprawdzić, kto i co kryje się za tym świętokradztwem.

Odpowiedź nadeszła już niedługo - w niedzielę po pierwszej pełni tej wiosny. Ludzie znów ciągnęli na ofiarną górę, jednak coś się zmieniło. Obrzędy i modły wzywały Zmartwychwstałego, kapłan nie zająknął się nawet o żadnym z bogów, którzy do tej pory roztaczali nad mieszkańcami swoją panowanie i opiekę. Duch Gór przybrał postać człowieka, by przyjrzeć się bliżej nowym zwyczajom.

Kiedy wkroczył między tłum, ksiądz uniósł wysoko krzyż a ludzie uklękli w pobożnym posłuszeństwie. I tylko Liczyrzepa stał wyprostowany i zdezorientowany. Gdy kapłan to zauważył, zbeształ nieznajomego i nakazał, by ten padł na twarz przed prawdziwym, jedynym Bogiem. Wtedy Duch Gór wrócił do formy, w której zawsze ukazywał się ludziom. Wszyscy go rozpoznali, jednak nikt się nie bał, nikt nie okazał Karkonoszowi szacunku. W kierunku starego boga poleciały drwiny i wyzwiska, a kapłan z wyższością oznajmił, iż nikt nie wierzy w moc Liczyrzepy, a nowy Bóg zapewni ludziom większą łaskę.

W tym momencie Duch Gór wybuchł straszliwym gniewem. Całe wzniesienie zatrzęsło się w posadach, twarda, lita skała popękała niczym łamany chleb, z ziemi wyzionęły głębokie szczeliny, a słońce całkowicie przesłoniły burzowe chmury i pył rozbijanego na kawałeczki szczytu. Ludzie ginęli przygnieceni głazami, spadali w otchłań… Kiedy ocalali odzyskali przytomność, zupełnie nie poznawali okolicy. Obudzili się pomiędzy skałami łudząco przypominającymi różne przedmioty i zwierzęta - dużo większe niż w rzeczywistości. Długo błądzili w poszukiwaniu wyjścia, nie wszystkim udało się odnaleźć drogę do domu.

Liczyrzepa wrócił pod Śnieżkę, a do Błędnych Skał jeszcze przez wiele lat nie odważył się wkroczyć żaden człowiek. Za to zadomowiły się tutaj wilki. Pierwsi odważni, którzy weszli do kamiennego labiryntu, nazwali go Wilczymi Dołami.

Dodano: 2016-10-18
Komentarze (0)
Dodaj komentarz